Skończyły się bezpłatne zwroty przesyłek listowych na tzw. Koluszki. Poczta Polska jest w coraz gorszej sytuacji finansowej i to kolejny jej pomysł na szukanie dodatkowego dochodu.
Jako podstawę wskazuje się tu art. 32 ust. 1 ustawy Prawo Pocztowe a w dalszej części już ogólnie tylko Prawo pocztowe, bowiem nie ma w tej ustawie konkretnie takiej regulacji, o jakie mowa w piśmie. Jest tylko mowa o tym, że mogą być naliczone dodatkowe opłaty za zwroty przesyłek. I to właśnie na tym przepisie Poczta Polska oparła swoje działania.
Przez wiele lat można było po prostu nie odbierać listu zwracanego do nadawcy i po prostu był on przez Pocztę Polską kierowany do Koluszek, gdzie przesyłki takie były niszczone. Pewnie nawet mało kto zastanawiał się, ile to kosztuje i kto ponosi tego koszty. Wszystko działało, dopóki Skarb Państwa dotował i dofinansowywał tę instytucję. W starciu z wolnorynkową konkurencją ten sztucznie podtrzymywany przy życiu moloch musiał w końcu zacisnąć porządnie pasa, wdrożyć oszczędności, poszerzyć pakiet swoich usług.
Obecnie, w sytuacji gdy wysłany przez nas list polecony zostanie zwrócony, taki zwrot najlepiej jest przyjąć i opłacić, gdyż opłata ta będzie najniższym możliwym kosztem zakończenia sprawy.